Opublikowano: 30 grudnia 2014 o 13:21

2015 rokiem stałych zasad i comiesięcznych konkretów.

concert-december-31-firework-3863

Jak wiecie w 2014 roku postanowiłam odejść od tradycyjnych postanowień noworocznych i zamiast celów spisałam sobie zasady (można o tym przeczytać). Takie, o których chcę pamiętać. Napisałam sobie, co one dla mnie znaczą, żeby nie były gołosłowne, ale nie zakładałam, że będę się ich kurczowo trzymać. Miały być raczej wytycznymi co do tego, na co stawiam w tym roku.

Czy się udało? “Nie potwierdzam, nie zaprzeczam” – jak mawiał mój kolega z ogólniaka. Udało się bardziej niż w 2013, ale nie tak, żeby odtrąbić pełen sukces. Więc czas na mały bilans.

Co się udało?
– udało się więcej czasu we dwoje (jedną z zasad było wychodzenie raz na miesiąc bez dziecka)
– udały się podróże (założenie było, że wyjeżdżamy raz na kwartał)
– najlepiej udał się odpoczynek. Pilnowałam jednego wieczoru w tygodniu wolnego od komputera i wolnych weekendów.

Odkryłam, że “odpoczywanie na siłę” jest: a) bardzo trudne, b) bardzo przydatne, c) na szczęście po jakimś czasie wchodzi w nawyk. I na pewno jeszcze trochę o tym napiszę.

Co się nie udało trochę:
– dbanie o lepszy standard żywienia

Co się nie udało w ogóle:
– AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA – ja po prostu nie jestem do niej stworzona i tyle.

Generalnie zasady odpowiadają mi bardziej niż cele. Dają większe pole do popisu. Więc w tym roku przy nich zostanę. Wprowadzę jednak pewne modyfikacje. Jakie?

1. 7 zasad to dużo. Nie muszą mi regulować całego życia, więc ograniczę się do trzech, no może czterech.

2. W ramach modnego “wychodzenia poza strefę komfortu” spiszę sobie tylko te zasady, któree odniosą się do obszarów w moim życiu, które rzeczywiście sprawiają mi trudność. A takimi są na pewno: zdrowe żywienie, aktywność fizyczna, dbanie o swój rozwój intelektualny i zawodowy (zazwyczaj wydaje mi się, że jestem już tak rozwinięta, że nic w tym zakresie nie potrzebuję). Podróże, spędzanie czasu we dwoje i odpoczynek są na tyle przyjemne, że w tym roku nie powinnam już mieć problemu z ich realizacją :-)

3. Ustalę sobie jakąś “eskalację” tych zasad. Podzielę rok na miesiące. I na każdy miesiąc w ramach danej zasady zaplanuję jakiś konkret, szczególnie, że w I kwartale, to nas czeka nowy człowiek w domu, więc nie ma co sobie obiecywać soczewicowych gór i wieczorów z Chodakowską. Już raz przez to przechodziliśmy i wiemy, jak wyglądają pierwsze 2-3 miesiące. Nie mam złudzeń. A te konkrety to po to, żeby móc jakoś dostosować zasady do swoich aktualnych możliwości i nie mieć tym samym wiecznego poczucia porażki. Poza tym jeśli uda mi się zdrowo żywić raz w tygodniu, to może po jakimś czasie uda mi się też 2 razy. Miesięczne “konkrety” pozwolą też planować coraz bardziej ambitnie.

Wstępnie rysują mi się więc trzy zasady, którymi mogę się z Wami podzielić:
1. Dbaj o zdrowe żywienie. Więcej kaszy, roślin strączkowych i warzyw.
2. Dbaj o ruch, szczególnie ten na powietrzu.
3. Dbaj o własny rozwój – czytaj książki inne niż doktoratowe i zrób kursy elearningowe, na których Ci tak zależało.

I tym samym ustalamy następujący plan na styczeń

Ad. 1 Śniadanie: raz w tygodniu płatki/kasza
Obiad/ciepła kolacja: dwa razy w tygodniu rośliny strączkowe/kasza, dwa razy w tygodniu warzywa (w tym raz: surowe).

Ad. 2. Dwa razy w tygodniu dłuższy spacer. Najlepiej nad morzem.

Ad. 3. Zrobię kurs “Child nutrition”, skończę dwie książki dotyczące terapii.

A potem się zobaczy…

Będę Was na bieżąco informować, czy to podejście działa, czy mi się udaje comiesięczne plany realizować. Mam nadzieję, że za rok będę miała poczucie sukcesu w każdej z tych materii. Czego sobie bardzo życzę.

A Wam życzę, żebyście mieli poczucie, że 2015 rok niesie Wam dobre dni, nawet jeśli będą wymagały od Was wysiłku. I niech to poczucie Was nie opuszcza.

I oczywiście jak ktoś chce się przyłączyć do miesięcznego planowania postanowień – zapraszam. Dajcie znać tu albo na fejsbuczku, to się będziemy wzajemnie sprawdzać :-)