Opublikowano: 15 kwietnia 2013 o 07:18

Chcesz zostać rasowym lizusem? Fakty i mity dotyczące pochwał.

chwalenie

Wszyscy wiemy, że krytyka, czy też konstruktywna informacja zwrotna, jest szalenie potrzebna. Nazwanie “obszarów do rozwoju” pozwala nam skoncentrować się na poprawie zachowań. Sprawia, że stajemy się coraz lepszymi partnerami/rodzicami/pracownikami. Nic ponad krytykę – oby jak najwięcej jej dawać (jeśli chcesz się dowiedzieć, jak sensownie krytykować – zajrzyj tutaj), jak najlepiej przyjmować. Cóż innego jest dla człowieka tak wartościowe?

Za to pochwały, to jak wiadomo, nic dobrego. Wszyscy znamy pewne ogólne prawidłowości rządzące chwaleniem i przyjmowaniem pochwał:

  •  Dzieci się nie chwali. Nie daj Bóg wychowasz kogoś, kto jest świadomy swoich mocnych stron i pewien siebie. Dzieci powinny od małego wiedzieć, że nawet jeśli robią coś dobrze, to mogłyby robić to lepiej. Podstawowym celem każdego człowieka jest być doskonałym w każdym względzie. Chwalenie tylko dzieci rozpieszcza.
  •  Dorosłych też nie chwal. Przecież chwalą tylko lizusy. A czego jak czego – lizusostwa Ci zarzucić nie można. Ty widzisz przede wszystkim to, co można zmienić i poprawić. Nie chwalisz szefa – bo wyjdziesz na lizusa. Nie chwalisz podwładnych – bo to daje im przekonanie, że cokolwiek robią dobrze – a to nie prawda. Nie chwalisz współpracowników – od razu pomyślą że coś od nich chcesz. I nigdy, przenigdy nie chwalisz swojego partnera/partnerki – on/ona doskonale wie, co robi dobrze. A Twoją rolą jest mu w kółko przypominać, co wciąż jest nie tak.
  •  Nigdy i pod żadnym pozorem nie opowiadaj o swoich osiągnięciach. To najlepsza droga do tego, żeby zostać uznanym za pyszałka. Publicznie deprecjonuj swoje dokonania, używaj sformułowań typu: “to nic wielkiego”, “tak mi się udało”, “to nie moja zasługa”. Tylko w ten sposób spowodujesz, że ludzie Cię polubią.
  •  Jeśli zdarzy się, że ktoś Cię pochwali – zaprzeczaj ile sił. Nie ma nic bardziej żałosnego, niż osoba która zgadza się kiedy ktoś mówi o niej coś dobrego. Przecież doskonale wiesz, że i tak nikt nie chwali Cię szczerze.

Polało się trochę jadu… Wiecie czemu? Bo nie potrafimy sensownie krytykować, ale i chwalenie kiepsko nam idzie (wydaje mi się, że nawet gorzej niż krytykowanie). Chyba każdy miał kiedyś taki moment, że zawahał się przed szczerą pochwałą, żeby nie wyjść na lizusa. Co za cyrk!

Jeśli czujecie, że pochwały nie przychodzą Wam naturalnie – poćwiczcie. Schemat jest właściwie taki sam jak w przypadku krytyki (ale tym razem będzie mądrzejszy, bo w weekend miałam szkolenie, które mi pewne rzeczy uporządkowało):

1. Nazwij fakty: “widzę, że posprzątałeś mieszkanie”

2. Nazwij emocje: “bardzo mnie to cieszy, bo mam poczucie, że mogę na ciebie liczyć”

I wierzcie mi – jakkolwiek sztuczne to się wydaje, to generalnie “chodzi”. Ważne, żeby chwalić za coś, na co ludzie rzeczywiście mają wpływ. Inaczej brzmi: “o jaka ty jesteś ładna”, a inaczej: “jak świetnie dobrałaś dziś kolory w swoim stroju“. Inaczej brzmi: “cieszę się, że masz dobre oceny” , a inaczej: “cieszę się, że się wkładasz dużo starań w naukę”. Doceniajmy wysiłek ludzi, ich działania, a nie tylko efekty.

Po co chwalić?

  •  chwaleni ludzie wiedzą, jakie zachowania wzbudzają nasze pozytywne emocje. W związku z tym wiedzą, co mogą zrobić, żeby nas zadowolić.
  •  pochwała pokazuje, że szanujemy i doceniamy daną osobę. I de facto – wbrew pozorom – buduje nasz autorytet (ale uwaga: ludzie są wrażliwi na fałsz. Taki efekt osiągniemy tylko szczerością).

A teraz kwestia odpowiadania na pochwały: jak dla mnie nie ma nic bardziej irytującego niż fałszywa skromność. Zrobiłeś to za co Cię chwalą? To rzeczywiście Twoja zasługa? To po jakiego grzyba zaprzeczasz? Uśmiechnij się, podziękuj i powiedz: “Cieszę się, że to zauważyłeś. To dla mnie rzeczywiście sukces. Miło mi, że ktoś również to docenia”.  Ktoś pochwalił Twój wygląd? Uważasz, że rzeczywiście ładnie wyglądasz? To po co opowiadasz coś o grubych udach i cellulicie? Powiedz: “dzięki, że to mówisz. Też lubię siebie w tej sukience“.

Wiosna przyszła. Czas na zmiany. Zastanów się, kogo w Twoim otoczeniu chciałbyś pochwalić i za co. I jak go tylko jutro zobaczysz, to mu to po prostu powiedz. Pewnie, że usłyszysz coś w stylu: “Na pewno coś ode mnie chcesz“, ale olej to, uśmiechnij się i… nie komentuj (konstruktywną krytykę zostaw na później).

A Wy jakie macie doświadczenia, odczucia? Często jesteście chwaleni? Lubicie chwalić innych?