Opublikowano: 17 lutego 2015 o 20:47

Coś dla ducha, czyli rzecz o… postanowieniach wielkopostnych.

hart ducha

Pączki zjedliśmy, odtrąbiliśmy walenie tynków. Naturalna kolej rzeczy powoduje, że dziś Środa Popielcowa, czyli początek Wielkiego Postu.

Może by tak jakieś postanowienia podjąć?

Chcę Wam dziś zareklamować postanowienia wielkopostne jako coś, co służy rozwojowi. Nawet jeśli ostatnie postanowienia wielkopostne miałeś w szkole podstawowej – czytaj dalej.

Po co nam postanowienia wielkopostne?

Moim zdaniem człowiek składa się z ciała, psychiki i ducha. Dla ciała mamy diety, ćwiczenia fizyczne, sen. Dla psychiki przyjaciół, partnera, książki, a także: buty, torebki i biżuterię :-). Duch też czegoś potrzebuje. Teoretycznie można by nim zarządzić w ramach postanowień noworocznych, ale tu o tę szczególną motywację chodzi. Postanowienia noworoczne podejmujemy, żeby coś zyskać: więcej pieniędzy, więcej czasu, lepszą figurę. Postanowienia wielkopostne służą po prostu temu, żeby stać się lepszym człowiekiem. Lepszym, czyli DOBRYM, a nie lepszym od innych :-).

Jakie postanowienia wielkopostne mają sens?

Pewnie każde :-). Kiedyś usłyszałam (i do dziś się tego trzymam w Adwenty i Wielkie Posty), że warto podjąć takie, które nie pomylą się nam z noworocznymi. O co chodzi? Żeby nie piec dwóch pieczeni przy jednym ogniu. Postanawiasz nie jeść słodyczy. Czy Twoja motywacja jest naprawdę duchowa, czy po prostu chcesz schudnąć? W chudnięciu nie ma oczywiście nic złego, tylko rejestr nie ten – miało być dla ducha, nie dla ciała.

Mi się najlepiej sprawdzają postanowienia związane z moim zachowaniem w stosunku do najbliższych. Jakiś czas temu miałam taką smętną refleksję, że bardzo mało dbam o dom i większość robi mąż. Postanowiłam więc codziennie w Wielkim Poście robić jedną rzecz “dla domu” np: prasować, sprzątnąć jakąś szafkę, coś ugotować itd. Ależ mnie to kosztowało… Ale warto było. W tym roku na tapetę idą relacje z dziećmi – bo tu też mi sporo do ideału brakuje.

Skąd brać paliwo? Ja w tym roku tankuję “Mleko i miód”, czyli internetowe rekolekcje prowadzone przez Ojca Adama – dominikanina. W adwentowe wieczory słuchałam wersji adwentowej i bardzo mi dobrze na głowę zrobiła. I na ducha :-)

Jeżelikto (cytując Kubusia Puchatka, a właściwie Sowę Przemądrzałą) zechce porady – tu jest link do wydarzenia na fejsie: klik

A w ogóle to o co chodzi z tym duchem?
Ostatnio uczestniczyłam w webinarze dotyczącym nawyków poprawiających efektywność. Prowadził je jakiś guru osobistej efektywności zza Wielkiej Wody. Bardzo mnie zdziwiło, kiedy na początku powiedział, że jego zdaniem oprócz energii fizycznej i psychicznej ludzie potrzebują energii duchowej i dopiero wtedy mogą być prawdziwie efektywni. I oczywiście nie ma tak, że jakieś wyznanie, czy praktyki duchowe są lepsze niż inne. Chodzi po prostu o to, żeby dbać o zagospodarowanie również tej sfery życia. Jeśli więc Wielki Post jest dla Ciebie czasem jakkolwiek znaczącym – wykorzystaj go dla swojego rozwoju.

Jeśli znasz kogoś, komu przydałby się hart ducha – podziel się tym wpisem. Dzięki.