Opublikowano: 29 marca 2015 o 13:25

Gdzie ukrywa się cierpliwość? (I jak ją stamtąd wyciągnąć?)

cierpliwość

“Mamoooo! Nie chcę wychodzić, nie chcę się ubierać. Zostanę sam w domu.”

“Mamo, chcę coś słodkiego. Nie chcę obiadu. Nieeee”

“Mamo, nie chcę spać, nie potrzebuję. Nieeee.”

Generalnie tak wyglądają moje ostatnie dni. Do tego młode, które co dwie godziny wymaga karmienia, nieco rzadziej przewijania i w ogóle noszenia oraz przytulania.
Żeby zupełnie nie zwariować, prowadzę autoobserwację. Zastanowiło mnie, dlaczego czasem mam cierpliwość, a czasem nie. Dlaczego są dni, kiedy radzę sobie z kaprysami trzylatka, a są takie, kiedy krzyczę i jestem niemiła. Pomimo, że kaprysy wciąż te same.

Po 4 dniach prowadzenia badań terenowych stwierdzam, że jestem idealnym odzwierciedleniem teorii psychologicznej (nie pamiętam, czyjej – może Kahnemanna?) dotyczącej dwóch systemów przetwarzania. Znacie to? Spróbuję nie przynudzać.

Mózg jest miłym urządzeniem, które działa według prostej zasady: “Zużyj jak najmniej energii”. W związku z tym większość naszych zachowań jest sterowana automatycznie. I to jest tzw “pierwszy system”. Odpowiada on za takie proste reakcje jak drgnienie mięśni w momencie, gdy coś nas przestraszy, ale też za przetwarzanie “na skróty”. Czyli np: kiedy widzimy kolesia w kapturze i szaliku Jagiellonii, a dodatkowo idziemy wąską uliczką po zmroku, to pierwszy system odpowiada za reakcję strachu. Lepiej się pomylić co do kolesia (bo może to miły starszy pan w niecodziennym przebraniu), niż dostać w gębę. Szereg badań pokazuje, że myślenie jakimikolwiek stereotypami, to właśnie korzystanie z I systemu – droga na skróty. Jakbyśmy tych skrótów nie używali w ogóle, to zamyślelibyśmy się na śmierć.

Pierwszy system odpowiada również za to, że jak się wkurzę na moje dziecko, to na nie krzyczę albo nawet podnoszę rękę. To nie jest reakcja “wychowawcza”, to reakcja mojego mózgu zgodna z odczuwanymi emocjami. Z sensownym wychowaniem ma to niewiele wspólnego.

Na szczęście mamy też system drugi. To są te mechanizmy, które pozwalają nam powstrzymać system I i zadziałać nieco sensowniej. W systemie drugim mieści się tzw cierpliwość, czyli zdolność do powstrzymywania się od nieludzkich wrzasków na widok tego, że dziecko wysmarowało masłem stół: “Bo on jest chory, mamo”.

Wystarczy więc stosować drugi, a nie pierwszy i nasze życie będzie usłane różami, a my przy każdym otwarciu ust będziemy rzygać tęczą. I to jest prawda, tylko nie cała.

My Little Pony

Otóż drugi system to swego rodzaju magazyn zasobów. Niestety – bardzo mało pojemny. Jak się zasoby wyczerpują, to system I przejmuje kontrolę i jest amba. Na pewno jest szereg Bardzo Mądrych i Rozwlekłych Opracowań, które pokazują od czego zależy ilość zasobów w systemie II. 4 dni przebywania z niemowlęciem i chorym trzylatkiem dostarczyły mi pewnych danych. Nie będzie ani Bardzo Mądrze (bo skąd) ani Bardzo Rozwlekle (bo trzylatek śpi tylko 1,5 godziny).

To będą rady matki dla matek, ale prawda jest taka, że dotyczą każdej sytuacji, w której nagminnie tracisz cierpliwość. Jeśli w pracy masz ludzi, którzy wyprowadzają Cię z równowagi (a nie możesz sobie pozwolić na wybuchy) – te rady tak samo odnoszą się do Ciebie. Jeśli zachowania Twojego partnera doprowadzają Cię do białej gorączki – też możesz skorzystać ze wskazówek.

1. Wyśpij się.
Jasne, że przy potworach wysypiać się niełatwo. Najczęściej trzeba po prostu iść spać razem z nimi. Nawet, jeśli kładzenie się o 21.00 wydaje Ci się nieprzyzwoite – zrób to. Wiem, że w kuchni jest nieposprzątane, a pranie jest niewstawione. Trudno – albo czysta chałupa albo cierpliwość. Wybieraj.

2. Zjedz.
Wiem, że jadasz na stojąco i najczęściej to, czego nie skończył potwór. Jedz w miarę regularnie, żeby cukier we krwi się nie wahał. Spadek cukru, to furtka dla systemu I, bo mózg nie ma wystarczającej ilości pożywienia, żeby obsłużyć system II, który jest bardzo paliwożerny. Więc przełącza się na tryb oszczędnościowy. A Ty wrzeszczysz. Z tego samego powodu słodycze nie są najlepsze, bo powodują wahania cukru, a nam chodzi, żeby było stabilnie.

3. Umyj się.
I to już nie chodzi o to, żeby nie śmierdzieć (bo to chyba nie ma szalonego wpływu na funkcjonowanie mózgu – przynajmniej Twojego), tylko o to, żeby znaleźć czas na relaks. 10 minut pod prysznicem baaardzo relaksuje. I myje też. Więc podwójna korzyść.

4. Wyjdź na spacer.
Nawet jeśli spacer ma trwać krócej, niż Szykowanie Wszystkich Uczestników Wyprawy – naprawdę warto. Dotleniony mózg chętniej skorzysta z drugiego systemu, bo będzie miał paliwo. Niedotleniony – no wiadomo. Będzie wrzeszczał.

5. Ogranicz ilość zadań.
Znaczy się: nie musisz gotować, prać, sprzątać i jeszcze pisać doktoratu. Na dany dzień wybierz sobie jedną rzecz. Jeśli będziesz próbowała ogarnąć zbyt wiele na raz, mózg przełączy się na tryb automatyczny, bo będzie przetwarzał zbyt wiele danych. Do głosu dojdą reakcje nawykowe. Czyli – wrzask. Najgroźniejsze nie jest robienie zbyt wielu rzeczy na raz, tylko myślenie o tym, co się jeszcze ma do zrobienia, bo to dostarcza dodatkowej dawki stresu (jakby bez tego adrenaliny było mało). Więc musisz dać na luz. Co – jak wiadomo – nie jest proste.

6. Rób na przekór.
Nie dziecku (bo wiadomo czym to się kończy), tylko sobie. Im bardziej jesteś zdenerwowana – tym ciszej mów i wolniej oddychaj. Mózg zgłupieje, bo już sam nie będzie wiedział, czy właściwie czuje tę złość, czy nie. To pomoże włączyć drugi system i opanować sytuację.

Obiecuję Ci – działa. Mój system drugi ma się przyzwoicie. Jeśli o tym wszystkim pamiętam, to rzeczywiście rzadziej wybucham. Ważne to dla mnie, bo nienawidzę samej siebie, kiedy się drę. Nie muszę być Najlepszą Matką pod Słońcem, ale chciałabym być Matką Niedrącą. Bo tak.

Aha. Zapomniałabym. Jest jeszcze jedna rzecz, która ładuje mi akumulatory. Rzecz – dosłownie. Otóż moja mama sprezentowała mi takie cudeńka. I jak się wkurzam, to myślę sobie, że za dwa miesiące będzie na tyle ciepło, że będę mogła w nich wyjść. I będę wyglądać jak milion dolców. Ot co.

20150329_113627

photo by:
  • Komentarze

    komentarzy

  • Jedna odpowiedź do “Gdzie ukrywa się cierpliwość? (I jak ją stamtąd wyciągnąć?)”

    1. Grazyna pisze:

      Dziekuje Ci bardzo za ten artykul!
      Juz od dawna zorientowalam sie, ze jak zle spie to nie mam cierpliwosci, ale nie chcialam sie tym brakiem snu usprawiedliwiac. bardzo cierpie, jak poklady cierpliwosci sa na niskim poziomie, i staram sie jak moge byc w trybie II. wszystkie punkty zaradcze sa super,ale ostatni mi sie najbardziej podoba – jest po prostu genialny!

    Dodaj komentarz