Opublikowano: 9 lipca 2013 o 08:42

Jak zmienić myślenie o sobie? Czyli od Voldemorta do Harrego Pottera.

harry-potter

Kiedy ostatni raz opowiadaliście komuś o sobie? Pamiętacie, co mówiliście?

Kim jesteście w życiu? Kopciuszkiem, który całe życie musi harować i nic z tego nie ma – no oprócz czekania na księcia? Królewną Śnieżką, co czeka na pocałunek i na księcia oczywiście? Śpiącą Królewną, która przesypia życie i – a jakże – nawet przez sen czeka na księcia? A może Jasiem i Małgosią, co wzięli sprawy w swoje ręce i spalili Babę Jagę. Harrym Potterem, który zawsze wygrywa? Czy Voldemortem – co snuje potężne plany z których koniec końców niewiele wychodzi?

W psychologii jest nurt zwany “psychologią narracyjną”, który mówi, opowiadanie historii o naszym życiu, ma wpływ na to, jak żyjemy. Już trochę o tym pisałam w poście o samospełniających się przepowiedniach i w tym dotyczącym destruktywnych informacji, jakie puszczamy w świat.

A dziś chcę Wam napisać o tym, jak można kształtować swoją historię, żeby czyniła nas szczęśliwszymi.

Najpierw przykładzik “z życia wzięty”

Ostatnio wywiązała się nam w pracy dyskusja o studiach. Tak się akurat składa, że siedziałyśmy w gronie trzech dziewczyn, z których każda skończyła/usiłowała skończyć (tu: ja) jakąś ekonomię czy inne zarządzanie. I jedna z moich koleżanek powiedziała mi, że owszem, skończyła te studia, ale ma poczucie, że to był zły wybór, że to w ogóle nie było dla niej i ona jednak widzi, że same złe decyzje podejmuje. Ja z kolei powiedziałam, że decyzję o rzuceniu studiów uważam za najlepszą w moim życiu i w ogóle uważam, że podejmuję w życiu same dobre decyzje (jak uslyszałam sama siebie, to aż się trochę przeraziłam – grunt to dobre samopoczucie).

I wtedy walnął mnie między oczy ten kontrast: dwie dziewczyny w podobnym wieku, uprawiające podobny zawód. Jedna mówi – “skończyłam studia i to była zła decyzja, nie miałam odwagi zmienić”. Druga mówi “rzuciłam studia i to była świetna decyzja”. I obie uświadamiają sobie, że to nie chodzi tak właściwie o tę konkretną decyzję, ale właśnie o to, jak my o sobie myślimy w ogóle.

I teraz kłania się najważniejsza rzecz: te historie, które opowiadamy o sobie, to nie jest tylko “opowiadanie o tym, co się zdarzyło”. Te historie właśnie kształtują to, jak się w naszym życiu zachowujemy. Pisałam Wam już o mechanizmie samospełniającej się przepowiedni (jeśli macie ochotę – przypomnijcie sobie). Tu mamy do czynienia z bardzo podobnym mechanizmem, tylko – niestety – jeszcze mniej przez nas uświadomionym.

Mam dla Was dobrą i złą wiadomość. Ważna jest ta dobra, więc zacznę od złej:  Nie obejdzie się bez odwoływania do dzieciństwa. Taki los psychologa – czego nie dotknie – musi przenieść się w czasie. To, jakim jesteśmy “bohaterem” w życiu, kształtują w nas rodzice. Jak? Opowiadają nam historie o nas samych… “Kasiu – nie biegaj, bo się spocisz i będziesz chora. Jesteś delikatna, chorowita. Nie powinnaś się tak przemęczać”. “Tomek. Z ciebie już nic chyba nie będzie. Jesteś leniem i tyle. Wcale się nie uczysz. Będziesz rowy kopał. Na więcej cię nie stać”. Słuchamy o sobie i dochodzimy do wniosku, że rzeczywiście tak jest. I – uwaga – zyskujemy szalenie wygodne wytłumaczenie dla naszych problemów i niedoskonałości.

Wiadomość dobra: da się to zmienić.

Nie będzie prosto, bo te historie tkwią w nas i włączają się nieproszone. Jeśli jednak zdamy sobie sprawę, co i jak o sobie mówimy, to już będzie pierwszy krok do sukcesu. Wymaga to po prostu naszej uważności. Następnym razem jak będziesz mówił do kogoś o sobie, to słuchaj tego, co mówisz – tylko tyle i aż tyle.

Potem wybierz sobie jakieś jedno wydarzenie ze swojego życia, które chcesz opowiadać inaczej niż dotychczas. Może właśnie te wybrane studia… Naprawdę były takie beznadziejne? A może jednak czegoś cię nauczyły? Kiedy kolejnym razem ktoś Cię o to zapyta – opowiedz mu nową wersję.

I tak krok po kroczku spróbuj opowiadać inaczej swoje życie. Pewnie nie wszystko można zmienić. Nie chodzi o to, żeby nagle stać się kimś zupełnie innym – raczej o to, żeby popatrzeć na siebie i zobaczyć, że wcale nie jesteś taki  monotonny/pokrzywdzony jak ci się zawsze wydawało. Na początku te nowe historie będą brzmiały nieco sztucznie – zawsze tak jest kiedy się czegoś uczysz. Nie zrażaj się.  Szybko wejdą ci w krew.

Gwarantuję ci, że to działa – więc jeszcze dziś wybierz jakieś jedno zdarzenie ze swojego życia, zmień jego znaczenie i “bądź bohaterem w swojej głowie”.