Opublikowano: 22 stycznia 2017 o 16:40

Masz poczucie, że do niczego się nie nadajesz? – przeczytaj co zrobić w takiej sytuacji.

3261046938_fe5eac812d_b

To uczucie narastało we mnie od środy. Najpierw doszłam do wniosku, że właściwie to mogłam zrobić lepsze warsztaty, potem spędziłam wieczór na rozmowie o trudnych stronach mojej pracy, potem miałam rozmowę z szefem podczas której doszłam do wniosku, że nie kumam czego się ode mnie oczekuje, a w piątek miałam już pełnoobjawowy atak paniki.

Miałam poczucie, że:
– jestem beznadziejną matką i moje dzieci na pewno źle skończą wskutek moich błędów wychowawczych,
– nie daję sobie rady ze swoją nową pracą i na pewno mnie zwolnią,
– w ogóle sobie nie daję w życiu rady, nie robię połowy tego, co sobie zaplanuję,
– i tak dalej, i tak dalej…

Nie byłam w stanie nic zrobić. DOSŁOWNIE NIC. Nienawidzę takich momentów, bo mam wrażenie, że zaraz mi się rozwali całe moje życie, że tak naprawdę to wszyscy się poznają na tym, że ja nic nie wiem, nic nie umiem, że tylko oszukuję.

Jak mi się tak robi, to wiem, że natychmiast, NATYCHMIAST, muszę zwolnić, przestać działać, zatrzymać się. Jeśli tego nie zrobię, to wykonuję nerwowe ruchy, zapętlam się, prowadzę idiotyczne rozmowy, wkurzam się i suma sumarum jest jeszcze gorzej.

W ten nieszczęsny piątek odbyłam dwie rozmowy telefoniczne, które musiałam, wysłałam dwa maile i zapłaciłam podatki (panika paniką, a urząd skarbowy może zrobić gorsze kongo). Wróciłam do domu, nie poszłam na siłownię, siedziałam na dywanie z dziećmi i nie robiłam ABSOLUTNIE nic. Oprócz jednego.

Gdzieś tam z tyłu głowy usiłowałam rozkminić, co się takiego stało, co właściwie spowodowało, że tak spanikowałam. Odpowiedź nie była trudna. Była za to bolesna: znów wzięłam sobie za dużo na głowę, znów obiecałam, że będę matką roku, przedsiębiorczynią roku, blogerką roku, wszystkim roku – tak żeby się nie rozdrabniać. To, że sobie tak postanowiłam, to jedno. Ale ja… zaczęłam tak działać. I wtedy zaczęło się pieprzyć. Najpierw powoli, tu jakaś zaległość, tam jakaś frustracja. A potem już na łeb na szyję. Musiałam sobie powiedzieć: “Borkowska, znów zgłupiałaś. Regularnie głupiejesz na punkcie tego, co możesz, a zapominasz, czego chcesz. Ogarnij się, popraw koronę i posiedź jeszcze ze dwa dni na dywanie. Dobrze ci to na głowę zrobi.”

I do dziś do mniej więcej 14.00 nie robiłam nic, w sensie: nic produktywnego. Układałam sobie pewne rzeczy w głowie, znów odpowiadałam na pytanie o priorytety, opowiadałam sobie na nowo historię o sobie.

I dziś usiadłam do pracy, rozpykałam co trzeba, zabrałam się najpierw za najważniejsze, potem za mniej ważne, zaplanowałam, ogarnęłam. Dalej się boję, że nie podołam, ale już nie panikuję. A to ważne.

Więc jeśli Cię nachodzi to paskudne poczucie, że nie ogarniasz i nie dasz rady, to zamiast podwajać tempo, zamiast zajmować się dziesięcioma rzeczami na raz, zamiast kładzenia się późno w nocy i wstawania nad ranem, DAJ SOBIE CZAS. Pozwól się tej panice przetoczyć, poczekaj, daj sobie szansę. Rozwój to jest taka rzeczy, co się nie dzieje wtedy, kiedy jest miło i dobrze, tylko właśnie wtedy, kiedy jest trudno, kiedy są kryzysy. Potraktuj więc ten stan jak kryzys i pozwól sobie się rozwinąć.

No. Zrzuciłam to z siebie. Fajnie, że chciało Ci się doczytać do końca.

Będę Ci wdzięczna, jeśli udostępnisz ten post. Sporo kobiet przeżywa takie stany, niektóre częściej, inne rzadziej – pokaż im, że nie trzeba z tym walczyć, że można to wykorzystać dla swojego dobra. Dzięki!

Photo credit: RyAwesome via Foter.com / CC BY-SA

  • Komentarze

    komentarzy

  • 2 odpowiedzi na “Masz poczucie, że do niczego się nie nadajesz? – przeczytaj co zrobić w takiej sytuacji.”

    1. Agnieszka pisze:

      Oj, tak, tak… a najgorsze jest właśnie to, że w końcu wszyscy się zorientują, że cały czas oszukuję 😜 W taki sytuacjach u mnie działa długa kąpiel a potem przygotowanie listy NAPRAWDĘ ważnych rzeczy.

    2. Często mam takie stany, ale u mnie one wynikają z braku akceptacji siebie i wiary w samą siebie ;/.

    Dodaj komentarz