Opublikowano: 8 kwietnia 2013 o 22:28

Nie udaje Ci się skutecznie zarządzać czasem? Zadaj sobie jedno pytanie.

zarządzanie czasem pytanie

Kalendarz kupiony na początku roku, około marca przestaje mieć jakiekolwiek wpisy, a my znów zaczynamy zapominać o swoich zobowiązaniach. Lista “rzeczy do zrobienia” leży nieco przykurzona na biurku. Ostatnie zadanie to: “pozmywać po imprezie sylwestrowej“. Aplikacje zainstalowane na smartfonach przestały być uzupełniane dwa dni po rozpracowaniu, jak właściwie działają. Co jest z tymi technikami? Chyba jakieś bez sensu są i tyle…

Kiedy udzielałam wywiadu związanego z zarządzaniem czasem w Radiu Białystok (można go posłuchać tutaj), większość pytań koncentrowała się wokół technik: “jedzenie żaby”, czyli zaczynanie od rzeczy najmniej przyjemnych,  robienie  list  “to do’s” (jeśli chcesz nauczyć się robić listy – zajrzyj tutaj), planowanie rzeczy na dzień, na tydzień, na miesiąc. Im dłużej trwała ta rozmowa, tym mniej komfortowo się czułam. Miałam wrażenie, że gadam jak potłuczona, zjadam swój ogon i nie ocieram się nawet o sedno tego, co chcę powiedzieć. I w pewnym momencie mnie olśniło.

Na nic wszystkie techniki zarządzania czasem. Na nic kolorowe kartki (nawet takie żółte, na których pisze Pawlikowska), na nic wymyślne aplikacje na smartfonach mające “zwiększać naszą efektywność”, na nic listy zadań, kalendarze, terminarze i przypominacze. Marność nad marnościami… Wszystko marność…

Te wszystkie techniki, to tylko narzędzia. Jeśli na tym poprzestaniemy, to prosta droga do tego, żeby je zarzucić. Podstawowym pytaniem, na które trzeba  sobie odpowiedzieć, to “Po co ja chcę swoim czasem zarządzać”? I uwaga: odpowiedź “żeby mieć więcej czasu na różne rzeczy” – się nie liczy.

Jestem absolutnie przekonana, że zarządzanie czasem powinieneś zacząć dużo przed tym jak weźmiesz do ręki kalendarz, żółtą kartkę czy smartfona. Najpierw odpowiedz sobie na bardzo trudne pytanie: Po co chcę zarządzać czasem? Do czego chcę ten czas wykorzystać? Odpowiedzi jest tyle ile ludzi – i tak ma być. Najważniejsze, to być ze sobą szczerym.

  • Jeśli odpowiadasz: chcę zrobić karierę, to zdefiniuj sobie kim chcesz być/jakie stanowisko zajmować np.: za dwa lata, zaplanuj ścieżkę dojścia do tego i do boju.
  • Jeśli odpowiadasz: “chcę zarobić więcej pieniędzy”, to zaplanuj ile tych pieniędzy ma być np.: za rok, zaplanuj jak je zarobisz i do boju.
  • Jeśli odpowiadasz: “chcę mieć czas na swoją pasję”, to powiedz sobie, ile czasu w tygodniu/miesiącu/roku chciałbyś temu poświęcać (ale realnie: nie mów, że cały czas, skoro wiesz, że masz też rodzinę którą lubisz i pracę, która cię utrzymuje), zaplanuj jak go uwolnić i do boju.
  • Jeśli odpowiadasz: chcę mieć więcej czasu dla rodziny, to powiedz sobie ile czasu chciałbyś z tą rodziną spędzać, zdecyduj z jakich innych aktywności zrezygnujesz i do boju.

Brzmi prosto, nie? Ale jest cholernie trudne. Szczególnie trudno jest po prostu przyznać się przed sobą, o co mi chodzi. O konsekwencji już nie wspomnę…Ale jeśli uda Ci się dojść do ładu ze sobą samym i ustalić, na co chcesz ten czas poświęcić, to wtedy zarządzanie nim rzeczywiście nabiera sensu. I wtedy sobie zdecyduj jak chcesz nim zarządzać.

A kiedy nie masz ochoty zapisać czegoś w kalendarzu albo na swojej liście, kiedy znów zaczynasz popadać w chaos, spóźniać się z zadaniami i spędzać wieczór nie robiąc nic, kiedy powinieneś robić “coś”, to przypomnij sobie PO CO to robisz. Pomyśl o tej karierze i swoim stanowisku za dwa lata. Pomyśl o pieniądzach, o rodzinie, o pasji. Przypomnij sobie, jak się czujesz, kiedy okazuje się, że “masz” czas na to, co chcesz, że osiągasz to, co dla Ciebie ważne. Lepiej ci już? Zaczyna Ci się chcieć? To do boju!