Opublikowano: 17 grudnia 2015 o 21:11

Niezbędnik świąteczny – film i muzyka.

Joy Christmas card

Święta idą! Cieszycie się? Bo ja strasznie. Serio. Zupełnie bez ironii.

Z tej radości dzielę się z Wami moimi ulubionymi świątecznymi zdobyczami kultury popularnej – filmami i muzyką, Niech dodają świątecznej atmosfery.

Zacznijmy do filmów:

Wszyscy widzieliście Love Actually, prawda? I zobaczycie znów w tym roku? Bo ja owszem. Nie nudzi mi się. Nic a nic.

A Holiday? Kto widział Holiday? Może trochę cheesy, ale dowcipne. I obsada dobra. Jude-Law. Jude-Law. [edit: w pierwszej wersji posta było Matthew, ale moja przytomna przyjaciółka natychmiast do mnie napisała z informacją, że to jednak nie on był. Boże… ja nawet nie wiem, jak nazywają się aktorzy w moich ulubionych filmach.]

Zamiast Kevina wolę jego żeńską wersję – Eloisę. Znacie? Lubię ją oglądać w święta. Ma dziewczyna pomysły. I tupet.

Ano. I last ale nie least. PRZYJACIELE. Poniżej mały świąteczny smaczek.

Jeśli chcecie oglądać świąteczne odcinki, to pamiętajcie że zaczynają się od drugiego sezonu (w pierwszym jest tylko o Sylwestrze). Mają numerki od 9-11 jakby co :-). Widziałam, że w tym roku Comedy Central ma nadawać w świąteczne wieczory tylko świąteczne odcinki. Dobra opcja. Grzane wino, makowiec i cały wieczór zabawy.

Teraz muzyka

Moje ulubione świąteczne piosenki, to album Michaela Buble. Na przykład ten klasyk:

A teraz akcent religijny. Choć nie polski. Super aranżacja.

A to polski akcent religijny. Piękny. Trzecia Godzina Dnia – świetny gospel. A na tej płycie w doborowym towarzystwie.

No, ale żeby nie było aż tak świątecznie, to oddajmy głos Panu Tomowi Lehrerowi. On ma swoje zdanie na temat świąt.