Opublikowano: 29 czerwca 2015 o 20:40

O czym rozmawiać z partnerem? – wyniki eksperymentu

Several chemistry tubes made from transparent glass filled either with water or blue and red substances. Some of the recipients have white gradations used for measuring the quantities. They are on a reflective white surface.

Jak pewnie wiecie, na początku czerwca usilnie rekrutowałam pary do eksperymentu. Zgłosiło się ich całe 8. Małżeństwa i związki nieformalne. Ludzie z dziećmi i ludzie bez dzieci. Pary homo-i heteroseksualne (niezła różnorodność jak na 8 par, nie?). To, co łączy wszystkich uczestników, to dość długi staż.

Wyniki eksperymentu dostałam od 6 par. Dwie odpadły w trakcie. Co je łączyło? Więcej niż jedno dziecko :-).

O co chodziło w całym tym zamieszaniu? Poprosiłam wszystkie pary, żeby znalazły czas na rozmowę i dałam im pytania, które mają sobie podczas tej rozmowy zadać. Po co? Bo zależało mi żeby sprawdzić, jak wpływa na związek rozmowa o rzeczach zupełnie pozabieżących i w ogóle takich od czapy.

Lista pytań wyglądała tak:
1. Gdybyś mógł wybrać spośród wszystkich ludzi na świecie. Z kim chciałbyś zjeść kolację?
2. Czy chciałbyś być sławny? W jaki sposób?
3. Czy przed rozmową telefoniczną kiedykolwiek ćwiczysz co masz powiedzieć? W jakich sytuacjach?
4. Co składa się u Ciebie na “idealny dzień”?
5. Kiedy ostatni raz sobie śpiewałeś? A kiedy śpiewałeś komuś?
6. Gdybyś miał żyć 90 lat i przez ostatnie 60 lat mógł mieć umysł lub ciało 30 latka, co byś wybrał?
7. Czy masz przeczucie jak umrzesz?
8. Wymień 3 rzeczy, które nas łączą?
9. Za co w życiu czujesz się najbardziej wdzięczny?
10. Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz w sposobie swojego wychowania, co by to było?
11. W ciągu 4 minut opowiedz mi historię swojego życia jak najbardziej szczegółowo.
12. Jeśli mógłbyś się obudzić jutro posiadając jedną cechę albo umiejętność, to co by to było.
13. Gdybyś mógł usłyszeć prawdziwą przepowiednię dotyczącą ciebie, twojego życia, przyszłości albo czegokolwiek innego – co chciałbyś usłyszeć.
14. Czy jest coś, co zawsze chciałeś zrobić? Dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś?
15. Jakie jest największe osiągnięcie w Twoim życiu?
16. Co cenisz najbardziej w przyjaźni?
17. Jakie jest Twoje najcenniejsze wspomnienie?
18. Jakie jest Twoje najgorsze wspomnienie?
19. Gdybyś wiedział, że w ciągu roku czeka cię nagła śmierć, czy zmieniłbyś sposób, w jaki żyjesz – dlaczego?
20. Wymień moje 3 pozytywne cechy.
21. Powiedz 3 zdania zaczynające się od “my”.
22. Dokończ zdanie: chciałbym mieć kogoś, z kim mógłbym się podzielić…
23. Gdybym miał stać się twoim najlepszym przyjacielem, czy jest coś ważnego co musiałbym wiedzieć?
24. Opowiedz mi o wstydliwym epizodzie ze swojego życia.
25. Kiedy ostatnio przy kimś płakałeś? Kiedy płakałeś w samotności?
26. Co, jeśli cokolwiek, jest zbyt poważne, żeby z tego żartować?
27. Gdybyś miał umrzeć dziś wieczorem bez możliwości porozmawiania z kimkolwiek. Czy żałowałbyś, że czegoś komuś nie powiedziałeś? Co by to było? Dlaczego jeszcze mu nie powiedziałeś?
28. Twoje mieszkanie staje w płomieniach. Po uratowaniu bliskich i zwierząt domowych masz jeszcze możliwość uratowania jednej rzeczy. Co by to było? Dlaczego?

Sporo, nie? Żeby rozmowa nie trwała całe wieki, to mieli je sobie zadawać na przemian. Tym sposobem każde z partnerów odpowiadało na 15 pytań. A potem poprosiłam, żeby mi napisali swoje refleksje (dałam im pytania, żeby było łatwiej, ale i tak pisali co chcieli :-)).

Wniosków nie mam jakoś strasznie dużo i nie są szalenie odkrywcze, ale miło, jak potwierdzają się rzeczy, które wcześniej sobie myśleliśmy, ale nie mieliśmy na nie dowodów.

Chcą ze sobą rozmawiać ci, którzy i tak to robią.
Wszystkie pary pisały: “to nie była dla nas nowa sytuacja, dużo ze sobą rozmawiamy.” Więc moje marzenia, że eksperyment uleczy pary, które na co dzień ze sobą nie gadają, legły w gruzach. Jeśli chcę ratować świat, to muszę wymyślić lepszy sposób.

Taka rozmowa, to nie jest najprzyjemniejsza rzecz na świecie.
Wiecie… Tyle narzekamy na to, że nie mamy dla siebie czasu, że nie ma kiedy pogadać i w ogóle. A potem siadamy do rozmowy, mamy nawet scenariusz i okazuje się, że wcale nie tak łatwo jest. Że znamy się długo, jesteśmy ze sobą, sypiamy ze sobą, a jak dochodzi do rozmowy, która nas mocno obnaża (bo część z tych pytań była naprawdę osobista), to niezbyt wygodnie się czujemy. O czym to świadczy? O tym, że trudno nam gadać o uczuciach, trudno się odkrywać. A jednocześnie jest to warunek dobrego związku, więc warto się przemóc. Ot co. (To szczególnie facetów dotyczy, bo im jakoś trudniej, choć znam wyjątki od tej reguły i w eksperymencie również wystąpiły).

Poświęcenie sobie godziny czasu jest odświeżające.
Niezależnie od początkowego dyskomfortu, wniosek par był jeden – miło jest poświęcić sobie godzinę. Sobie i tylko sobie. Dosłownie sobie. Bo nie dość, że siedzimy razem, to jeszcze gadamy. O czym? O sobie oczywiście. Ludzie pisali, że to im przypomniało, jak było kiedyś, na początku. Bo teraz rozmawiając skupiają się głównie na organizacji i logistyce życiowej. Inni z kolei pisali, że zazwyczaj gadają oglądając jakiś serial i teraz chyba to zmienią, bo jednak inaczej się rozmawiało bez żadnych dystraktorów w tle.

Nie wiemy o sobie wszystkiego.
Fajnie było czytać, jak ludzie z kilkunastoletnim stażem pisali, że niektóre odpowiedzi partnera/partnerki ich zaskakiwały. Cytując klasyka – warto rozmawiać.

Najtrudniejsze pytanie: Podaj 3 zdania zaczynające się od my.
No to mnie baaardzo zdziwiło. Ludzie pisali, że najtrudniej było im podać 3 zdania zaczynające się od my, bo same banały przychodziły im do głowy. Ciekawe, nie?

Więc główny, superodkrywczy wniosek z całego eksperymentu brzmi: “Czasem dobrze jest sobie pogadać o czymś więcej niż codzienności”. Surprise. Surprise.

No. To teraz Wam jeszcze napiszę, skąd w ogóle pomysł na ten eksperyment.

Czy mówiłam Wam już, że uwielbiam Bing Bang Theory? W jednym z odcinków Sheldon dowiaduje się, że istnieje 36 pytań, które powodują, że dwie zupełnie obce osoby mogą się w sobie zakochać. Postanawia wykonać ten eksperyment na sobie i na Penny twierdząc, że w kim jak w kim, ale w niej na pewno się nie zakocha.

Jak im poszło?

Obejrzyj sobie:

Zaczęłam się zastanawiać, czy zadanie takich pytań może mieć dobroczynny wpływ na ludzi, którzy już są zakochani. Czy się udało? Posta przeczytaliście, więc sami oceńcie.

I jeszcze jedno wyznanie na sam koniec: ja nie zrobiłam tego eksperymentu na sobie. Chciałam, ale jakoś nie wyszło. Jako, że do tanga trzeba dwojga, poczekam, aż mój partner się zdecyduje. Nic na siłę.

Aha. Jeszcze artykuł naukowy z wynikami oryginalnej wersji eksperymentu – tutaj

Podobało Ci się? Naciśnij pomarańczowy guzik i podziel się postem ze znajomymi. A w wolnej chwili zrób eksperyment na swoim związku. Ciekawe, co Wam wyjdzie?

  • Komentarze

    komentarzy

  • 2 odpowiedzi na “O czym rozmawiać z partnerem? – wyniki eksperymentu”

    1. Monika pisze:

      Widziałam Twoje ogłoszenie na fb i zastanawiałam się, czy aby się nie zgłosić, ale bałam się, że czasowo nie damy wtedy rady, a nie chciałam się wycofywać. Ale teraz myślę, że dobrze, że się jednak nie zgłosiłam, bo po obejrzeniu Big Banga i przeczytaniu artykułu na ten temat kilka miesięcy temu zrobiłam taki sam eksperyment z moją 10-letnią miłością (już zaobrączkowaną). Powtórka nie byłaby więc dobra. Poszliśmy na kolację z okazji dnia kobiet i rozluźnieni winem i dobrym jedzenim zaczęliśmy rozmawiać i odpowiadać sobie na te pytania – każde z nas odpowiadało na każde z pytań. Musieliśmy się później przenieść do mieszkania, ale przy winie dokończyliśmy “eksperyment”. Wspominam tę rozmowę bardzo miło (chociaż były mocne momenty wzruszeń) i rzeczywiście potwierdza się wszystko, co napisałaś. Dowiedziałam się kilku nowych rzeczy od M. i sobie je mentalnie zanotowałam, w szczególnie w sprawach dla niego ważnych. Ważne jest również to, dlaczego chciałam zrobić ten eksperyment. Po pierwsze dlatego, że ciekawią mnie nowe rzeczy i lubię je odkrywać z moją połówką. A taki eksperyment to jest właśnie coś takiego. Po drugie, byłam po prostu ludzko ciekawa – wciąż – jakie będą jego (no i moje!) odpowiedzi na te pytania. Po trzecie wreszcie, chociaż nie uważam, że nasz związek jest nudny i monotonny (biorąc pod uwagę, jak burzliwie wyglądał początek znajomości – no powiedzmy pierwsze 5 lat;) to teraz ta oaza spokoju, bezpieczeństwa – a nazywajcie to nudą – jest cuuudowna!), ale chciałam go odświeżyć. A właściwie, prawdę mówiąc, chciałam sprawdzić, czy po takiej rozmowie będę mocniej kochała swojego męża. Nie, nie miałam takiego wrażenia. Myślałam o nim tak samo. To chyba znaczy, że kocham go już na maksa:) Nie żartuję, ten punkt trzeci to w mojej ocenie najlepszy pozytyw z tego “eksperymentu”. Dodam jeszcze, że lubię czytać Twojego bloga i często tu zaglądam – choć nie komentuję. Doceniam rzeczy, o których piszesz, bo wiem, że to są “trudne tematy”. Najczęściej unikamy takich tematów, jak chcemy coś poprawić, to zaczynamy od ciała, otoczenia, a “ducha” czy uczucia chcemy naprawiać wtedy, kiedy wszystko już się rozpada. I lubię Cię czytać też dlatego, że nie zakładasz, że tutaj przyjdą tylko tacy ludzie. To dobrze, bo nas zaciekawionych takimi tematami jest więcej. Więc egoistycznie trzymam kciuki za dalsze wpisy!

    Dodaj komentarz