Opublikowano: 1 marca 2013 o 07:46

Pierwsze wrażenie – czy musimy mu ulegać?

first impression

Tygodnia przerwy to jeszcze tu nie było. Ale to był owocny tydzień. Dostałam po zadku podczas weekendowego szkolenia z zaawansowanych umiejętności trenerskich – musiałam sobie w głowie różne rzeczy przetrawić. Jak już pewnie zdążyliście się przekonać, jedną z moich cech jest pewność siebie :-) rzekłabym nawet – niezachwiana pewność siebie. Na co dzień dobrze mi służy, ale są dni kiedy muszę ją schować do kieszeni. Tak było tym razem. Ale uwaga uwaga – ten post nie będzie o mnie. No dobra. Nie TYLKO o mnie.

W ciągu ostatniego tygodnia zdałam sobie sprawę w dość dotkliwy sposób, że bywam ograniczona umysłowo. I to tak dosłownie. Pociesza mnie fakt, że pewnie nie ja jedna. Dziś więc o tym, co ogranicza nasze myślenie.

Kiedy pisałam o podejmowaniu decyzji, kładłam nacisk na to, żeby uwierzyć emocjom, zaufać reakcjom automatycznym i nie analizować wszystkiego tak dokładnie. Ale o ile w przypadku podejmowania decyzji ta strategia się sprawdza, o tyle bywa zgubna w innych momentach. Czy Wy też tak macie, że spotykacie kogoś po raz pierwszy, patrzycie na niego i już wiecie co o nim myśleć? Tak tak… Wiem… Pierwsze wrażenie. Czy naprawdę zawsze mamy mu ulegać?

Załamało mnie to, jak często poddaję się schematom. Spotykam człowieka, rozmawiam z nim chwilę i już mam na jego temat wyrobione zdanie. Mogę to zdanie zmienić – owszem – ale to będzie dłuuuuugo trwało.

Sprawę utrudnia fakt, że te stereotypy, schematy, to zupełnie naturalna rzecz dla człowieka. Bez nich, nie bylibyśmy w stanie funkcjonować. Jakby tak przyszło wszystko analizować, to nie moglibyśmy się w ogóle poruszyć. Te automatyzmy pozwalają nam żyć.

Ale pomyślcie o tych wszystkich momentach, kiedy przekreśliliśmy w głowie kogoś, kto może był fajnym człowiekiem, tylko nie daliśmy mu szansy. Owszem, pojawiły się jakieś sygnały ostrzegawcze, że może to nie będzie nasza ulubiona osoba, ale nasz system zareagował jakbyśmy spotkali Największego Nudziarza Świata.  Takie reagowanie w oparciu o stereotypy przypomina źle ustawiony alarm samochodowy, który włącza się jak tylko ktoś przejdzie zbyt blisko.

Postuluję zmianę podejścia na rzecz większej świadomości. I wcale nie chodzi mi tu o lubienie wszystkich, dawanie szansy i inne takie humanitarne rzeczy. Warto po prostu zdać sobie sprawę z tego pierwszego wrażenia, które zazwyczaj pojawia się w naszej głowie bardzo szybko. Po prostu zatrzymać je na chwilę i pomyśleć sobie: “OK. Tak sobie teraz myślę o tym człowieku, ale może coś mnie w nim jeszcze zaskoczy”.

Jakieś 10 lat temu mój przyjaciel przedstawił mi swojego kolegę ze studiów. Pamiętam jak dziś, co sobie o nim pomyślałam. O ludzie, ależ ja go miałam za bufona. Pierwsze wrażenie okazało się bardzo mylne. Gość jest niesaomowity, przyjaźnimy się od lat. Ale dobry rok zajęła mi zmiana myślenia.

W ten weekend poznałam siedmioro nowych ludzi. O każdym z nich coś sobie pomyślałam. I w ciągu 14 godzin od pierwszego poznania, w każdym przypadku zmieniłam zdanie. Efekt? Mam siedmioro nowych znajomych. Sprawa jest rozwojowa :-)