Opublikowano: 28 grudnia 2012 o 21:05

Postanowienia noworoczne – jak je postawić, żeby nie upadły?

postanowienia

Nowy Rok za pasem. Nie da się nie wspomnieć o postanowieniach noworocznych. Co zrobić, żeby przez następne 365 dni nie nękało nas poczucie porażki?. Spróbujmy dołożyć trochę czasu do naszego zapasu – postanówmy coś sensownego.

Postanowienie  nie może być celem samym w sobie, a już na pewno nie powinno być to samo, co zwykle: schudnę, nauczę sie sanskrytu, będę mniej pracować…Każdy z nas ma takie dyżurne, nigdy nie dotrzymywane. Zanim sformułujemy tegoroczne, trzeba poświęcić chwilę czasu na zdefiniowanie – brzydkie słowo – priorytetów. Po co? Żeby mieć poczucie, że to postanowienie rzeczywiście po coś jest.

Postanowiłam przejść ten cały proces na sobie.

Zdefiniuj priorytety. Brzmi przemądrzale, a odnosi się do naprawdę fundamentalnego pytania: co jest dla mnie ważne? (nie: “co chcę żeby było ważne?”, “co jest ważne dla mojej rodziny?”, “co jest ważne dla mojej firmy?”). Warto naprawdę poświęcić czas żeby się nad tym zastanowić. Może nawet przespać się z odpowiedzią i rano sprawdzić, czy wciąż jest aktualna.

Różne szkoły podpowiadają, że można jakoś ustrukturyzować ten proces np: wypisać obszary swojego życia i postawić cele w tych obszarach. Albo wypisać cele i potem ułożyć je od najważnieszego do najmniej ważnego. Ja robię inaczej – przypominam sobie, co najczęściej budzi moje poczucie winy –  co chciałam (ważne: chciałam, a nie musiałam) robić, a nie robiłam w ubiegłym roku. W tym roku odpowiedź była prosta: doktorat i kontakty z przyjaciółmi. Obie te sprawy zaniedbałam, a dziecko mam już nieco odchowane, więc naczelna wymówka traci na aktualności :-).

Można też zapytać siebie: po co ja chcę zrobić to coś, co postanawiam? Ja zauważyłam, że od posiadania doktoratu uzależniam mnóstwo swoich celów i prywatnych i zawodowych. Skoro jego posiadanie ma być dla mnie krokiem milowym w rozwoju, to czas ten krok zrobić. Przyjaciele, znajomi zawsze byli istotną częścią mojego życia. Przeprowadziłam się z Warszawy już kilka lat temu i sukcesywnie tracę kontakt z tymi, z którymi jeszce nie tak dawno byłam w dużej zażyłości. Chciałabym te relacje utrzymać, a nie da się tego zrobić bez regularnego kontaktu. Oczywiście można powiedzieć, że jakby im zależało, to oni utrzymywaliby ze mną kontakt. Ale to bez sensu. Skoro to JA chcę wiedzieć co u nich, to właśnie JA powinnam ich zapytać.

Jeśli już sformułowaliśmy postanowienia noworoczne i jesteśmy pewni, że wiążą się one z tym, co dla nas rzeczywiście ważne i potrzebne, to czas na – kolejne brzydkie słowo – planowanie. Co kto lubi – można mniej lub bardziej szczegółowo. Kluczowe jednak jest zaplanowanie ścieżki do celu. W kwestii doktoratu postanowiłam,  że postawię sobie cele na kolejne miesiące, a ich szczegółówą realizację będę planowała na bieżąco. I trzeba przyznać, że tego typu cele są prostsze, bo wiadomo, co ma być na końcu. Jak jednak zaplanować bardziej enigmatyczne(chyba zreszta najczęstsze) postanowienia: będę bardziej o siebie dbać, będę zdrowo jeść, będę uprawiać więcej sportu, częściej utrzymywać kontakt ze znajomymi?

Żeby na samych postanowieniach się nie skończyło, trzeba to przełożyć na cele. Dieta? –  przez pierwszy miesiąc jeden dzień w tygodniu jem same warzywa, potem dwa razy w tygodniu itd. Sport? -przez pierwszy miesiąc raz w tygodniu jestem na basenie, w kolejnym dołączam spacer raz na tydzień itd. Nie za dużo na raz. Jeśli cały rok objadaliśmy się bez pamięci, to trudno będzie tak od razu zmienić nawyki – skuteczniejsza jest metoda małych kroczków.

Jak ja sobie poradzę z moimi przyjaciółmi? Zrobię listę tych, do których powinnam odzywać się najczęściej – raz w tygodniu. I takich, do których chcę odzywać się raz w miesiącu. I zaplanuję sobie czas na to w swoim kalendarzu. Brzmi obrzydliwie technicznie. Ale inaczej nie będzie działało.

I na koniec jeszcze jedno. Powiedzcie o swoich postanowieniach komu się da. Im więcej osób będzie wiedziało, tym lepiej. Jak nie będzie motywacji, to podtrzyma nas poczucie, że głupio będzie przed innymi. A jeśli nie chcecie nikomu mówić o swoich postanowieniach, bo boicie się, że ich nie dotrzymacie, to ich w ogóle nie róbcie. Bez sensu zaczynać ze świadomością, że i tak się nie skończy.

Palec pod budkę kto coś postanawia!!! Zostawcie swoje postanowienia w komentarzach. Niech wszyscy się dowiedzą :-)