Opublikowano: 14 sierpnia 2013 o 10:12

Power Nap – czy warto spać w ciągu dnia?

nap

Jeśli kiedyś byliście w ciąży, to znacie to uczucie nieustannej senności. Jeśli macie małe dzieci – znacie je jeszcze lepiej. Jeśli kiedyś zaimprezowaliście (hm… może powinno być: “kiedy imprezowaliście” :-)), a potem usiłowaliście siedzieć i słuchać na zajęciach – wiecie o czym mówię. Co zrobić jeśli nieustannie niedosypiamy? Jak sobie poradzić ze zbyt małą ilością snu?

Pierwsza rzecz: przeczytajcie o zasypianiu. Sporo naszych problemów ze snem wynika z braku “sennej higieny”. Jeśli jednak wiecie, że kwestie Waszego snu leżą poza Wami – dzieci, imprezy, prace magisterskiej, sesje egzaminacyjne, ważne projekty – z pomocą przyjdzie Wam Power Nap (normalnie jak jakiś superhero).

SUPER DINO
Daniel Ferenčak / Foter / CC BY-NC-ND

Przypomniałam sobie o tym w czasie ostatnich upałów, bo rzeczywiście były dni kiedy padałam na ryjek. I postanowiłam spróbować drzemać zgodnie z zasadami. Jakie to zasady?

1. Możesz się zdrzemnąć (wcale niekoniecznie się kładąc), ale NIE DŁUŻEJ niż pół godziny. Chodzi o to, żeby mózg nie wszedł w głęboki sen bo kiedy się z niego obudzisz, długo będziesz dochodzić do siebie i będziesz się czuł gorzej niż przed zaśnięciem.

2. Przed samą drzemką możesz napić się kawy albo herbaty. Kiedy wstaniesz po półgodzinie – kofeina akurat zacznie działać.

3. Nie musisz się kłaść – możesz sobie np: wygodnie usiaść. Byle tylko głowa miała wygodne podparcie.

4. Nie przykrywaj się zbyt szczelnie – im będzie Ci cieplej, tym trudniej będzie Ci się dobudzić. A nie ma nic gorszego, niż poczucie, że raczej zmartwychwstajesz, a nie się budzisz.

5. Kiedy już znajdziesz się w wygodnej pozycji zamknij oczy i powoli rozluźniaj mięśnie. Ja najczęściej łapię się na tym, że mam zaciśnięte mięśnie twarzy. Jeśli uda mi się je rozluźnić – dużo łatwiej odpływam. Chyba muszę do siebie nieświadomie dużo gadać, bo mam wiecznie napięte mięśnie odpowiadające za mowę. Zanim zasnę rozluźniam szczękę, język, mięśnie żuchwy. Pozwalam im luźno latać. Jest tylko jeden mankament: budzę się zaśliniona jak buldog.

6. Pozwól swoim myślom wędrować spokojnie. Nie chodzi o to, żeby głęboko zasnąć, tylko żeby wejść w stan lekkiego snu. Organizm się częściowo zregeneruje, mięśnie odpoczną, utrwalą się ślady pamięciowe. Najlepszy jest taki stan, że jeszcze docierają do Ciebie bodźce z zewnątrz, ale już są przytłumione. Taki stan “na granicy”. Kilkanaście minut w zupełności wystarczy, żeby się zregenerować.

Disturbed Nap!
rubyblossom. / Foter / CC BY-NC-SA

Po co to robić? Żeby przeżyć kolejny dzień :-).

Przydaje się szczególnie po południu jeśli przed nami jeszcze sporo do zrobienia. Ja czasem korzystam z niej usypiając syna – pół godziny drzemki z nim i mogę jeszcze wieczorem trochę popracować.

EDIT: trochę się zmieniło odkąd przybyło nam dzieci. Nie kładę się na drzemkę wieczorem, bo bym już nie wstała. Przysypiam chwilę po południu, karmiąc Dziecko nr 2. Jak wrócę do pracy, to pewnie znów będę spać w kolejce.

EDIT 2: Odkąd kładziemy się przed 23.00 nie potrzebuję drzemki w ciągu dnia (w nocy wstaję co najmniej 4 razy, jakby co).

Jeśli macie trudności z wprowadzeniem się w stan relaksu wypróbujcie jedną z wielu aplikacji smartfonowych. Ja używam czegoś, co nazywa się – a jakże – Power Nap :-). I jest bezpłatne. Można sobie ustawić różne czasy drzemek: 5, 10, 15, 20, 30 min. W czasie samej drzemki telefon produkuje z siebie odgłosy lasu, a potem używa nieinwazyjnego budzika żeby nas wyrwać ze stanu letargu.

EDIT: Nie używam już żadnej aplikacji. Jeśli jestem śpiąca to odpływam w jednej chwili. Najlepiej działa na mnie rozluźnianie szczęki. Serio.

W ogóle to prawda jest taka, że nic Ci nie pomoże, jeśli śpisz za mało. Może jesteś ofiarą łóżkowej prokrastynacji?
 

Zdecydowałam się wrócić do tego posta, bo sporo ludzi trafia na Zapas Czasu wpisując w wyszukiwarkę właśnie “power nap”. Pomóż im – podziel się postem na fejsbuku. Dzięki. I nie zapomnij rozluźnić szczęki.