Opublikowano: 17 grudnia 2012 o 22:16

Skąd wziąć czas?

time

Wiem dobrze, z czym kojarzy się zarządzanie czasem. Z żargonem korporacyjnym, z upychaniem wielu zadań w jeden krótki dzień, z robieniem coraz więcej, coraz szybciej.

Chciałabym odczarować to pojęcie.

Mój “zapas czasu”, to nie jest sposób na zwiększanie swojej wydajności, na robienie wszystkiego szybciej i skuteczniej. To dla mnie pewna filozofia, podejście do życia,  polegające na tym, że żyję świadomie. Czyli jak?  Nie marnuję czasu. I bynajmniej nie znaczy to, że pracuję cały czas, nie odpoczywam, nie śpię, nie jem. Czas nie zmarnowany, to taki,  który pamiętam. Sięgam pamięcią np.: do ubiegłego weekendu i wiem, że w sobotę byłam na warsztatach chustowych na których młody darł się jak zarzynane prosię, bo  próbowaliśmy go zawiązać w chustę na plecach. I na tych warsztatch spotkałam moją bardzo dobrą  kumpelę, z którą uwielbiam spędzać czas i uczyłyśmy Kubę raczkować. A na obiad byłam u teściowej i jadłam pyszne rzeczy. A wieczorem oglądałam jakiegoś Bonda… Chyba  quantum of solace. I jeszcze coś pamiętam… dojmujące przekonanie, że nic nie zrobiłam :-) Bo nic z zawodowych rzeczy nie poszło do przodu. Ale nie uważam tego czasu za  zmarnowany.

I ten blog ma być własnie o tym jak zrobić tak, żeby czas miał znaczenie. I ten poświęcony na pracę i ten poświęcony na odpoczynek. Będzie na pewno o tym jak skuteczniej  pracować, jak się lepiej koncentrować, jak znaleźć czas na rzeczy, które odkładamy na “święte nigdy”, mimo, że są dla nas ważne. A o czym jeszcze będzie to tak do końca nie  wiem. Poczyniłam bowiem założenie, że ten blog będzie się rozwijał razem ze mną. I chyba po raz pierwszy w życiu – nie zaplanowałam go od początku do końca. Trochę mi z  tym niewygodnie.

Ale żeby się w tym poczuciu niewygody nie zostawiać, zaplanowałam kolejny wpis. Będzie o tym jak zabrać się do czegoś, co odkładamy od dawna. Czyli – jak zacząć?

Photo credit: Lel4nd / Best Bobs / CC BY