Opublikowano: 7 marca 2013 o 07:13

Technika Pomodoro – sprawdź czy jest dla Ciebie.

więcej o pomodoro

Jeden ze znajomych  po przeczytaniu mojego bloga napisał: “Widzę, że to wszystko jest dość filozoficzne. A jest tyle fajnych technik np: Pomodoro. Znasz?”.  A ja sobie myślę: “Kurcze. Lipa. Nie znam”. Oczytałam się więc trochę i postanowiłam ją wypróbować. Nawet napisałam wzmiankę w jednym z postów. Na początku byłam zachwycona, ale po kilku dniach stosowania zaczęła mnie irytować. Pomyślałam: “może coś źle robię”? I jako naukowiec… oczytałam się jeszcze bardziej.

Dziś chcę więc Wam napisać bardziej szczegółowo o technice Pomodoro. Zaczynam widzieć i jej potencjał i ograniczenia, więc albo Was zachęcę, albo przekonam, że to ostatnia rzecz na jaką macie ochotę. Gotowi? Zaczynamy.

Krótkie przypomnienie: technika Pomodoro, to w najprostszej postaci motywowanie się do koncentracji na jednym zadaniu przez 25 minut bez przerwy. Jej istotą jest unikanie multitaskingu, dystraktorów (czyli zapobieganie chorobie, na którą cierpimy pewnie wszyscy w postaci ostrej i przewlekłej – PROKRASTYNACJI), a koncentrowanie się na wykonywaniu zadania.

Prześledźmy kroki, które należy wykonać, żeby dobrze stosować tę technikę:

1. Spisz na kartce wszystko, co masz zrobić danego dnia (nie wiesz jak zrobić taka listę? Zajrzyj tutaj).

2. Podziel zadania na “pomidory” – czyli na takie kawałki, które da się zrealizować w 25 minut. Jeśli jakieś zadanie zajmuje np: 2,5 pomidora (czyli ok. godziny), to te ostatnie pół pomidora dopakuj innym drobiazgiem, żeby wypełnić 25 minut. Żaden pomidor nie  może być krótszy.

3. Kiedy podział jest gotowy – przystąp do realizacji. Weź minutnik w wersji analogowej albo cyfrowej. Ustaw go na 25 minut. I przez ten cały czas – PRACUJ. Nie odrywaj się od danej czynności, nie odbieraj telefonu, nie sprawdzaj fb ani Twittera nawet. Rób jedną i tylko jedną rzecz.

4. Kiedy timer zadzwoni zrób 5 minut przerwy i ustaw timer po raz kolejny. Po 4 takich pomidorach zrób dłuższą przerwę – 15, może nawet 30 minut. A potem znów do roboty.

Sprawa wydaje się prosta, prawda? Tymczasem twórcy tej techniki idą dużo dalej i pokazują, że może być ona filozofią funkcjonowania. Na ich stronie można znaleźć zasoby z tym związane – niestety głównie płatne. Generalnie twierdzą oni, że oprócz samego motywowania nas do wykonywania jednej czynności w danym czasie – Pomodoro powinno służyć też do rejestracji czasu pracy (włącznie z przerwami, dystraktorami itd.), a przez to – do monitoringu naszej efektywności. Jeśli chcecie o tym poczytać więcej, na samym dole postu będą linki do anglojęzycznych postów w temacie. Jeśli o mnie chodzi – uważam, że to przerost formy nad treścią.

Trzeba przyznać, że są momenty, kiedy ta technika jest niezastąpiona (technika, nie filozofia). Jeśli przynajmniej jedno  z poniższych stwierdzeń opisuje Twoje zachowanie, zastanów się – może to metoda dla Ciebie.

– Mam problem z zabraniem się do wykonywania określonych zadań np: takich, które uważam za nudne

– Nawet jeśli się już za coś zabiorę – mnóstwo rzeczy mnie rozprasza.

– Trudno mi się skupić na wykonywaniu jedenej czynności – często przeskakuję z jednego zadania do drugiego.

– Zadania, które wykonuję, wymagają dużej koncentracji, dlatego muszę robić częste przerwy.

W moim wypadku sprawdza się ona jako motywator do pisania postów na blogu (teraz też tyka mi timer :-)) i czytania literatury naukowej (i tak nigdy nie byłam się w stanie skupić na dłużej niż te 20 minut). Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja jestemw  ferworze pisania, timer brzęczy, a ja przerywam i robię przerwę (twórcy tej metody twierdzą, że dla zachowania efektywności MUSZĘ zrobić przerwę po 25 minutach).

No właśnie – pomodoro nie zawsze jest sensowne. A może inaczej – jego restrykcyjne stosowanie nie zawsze jest sensowne. Jeśli coś piszecie, wpadacie wręcz w trans, słowa same cisną się pod palce, a tu nagle…drryń!!! Kto przy zdrowych zmysłach będzie przerywał w pół zdania? Jak potem wrócić do tego miejsca, gdzie się skończyło? Przecież dobre kilka minut (w najlepszym wypadku) zajmie powrót do tego stanu. A świadomość, że za 25 minut znów rozlegnie się przenikliwy dźwięk, wcale nie ułatwia sprawy.

Ale nie chcę Was “odchęcać” – sami spróbujcie. Wierzę, że są sytuacje, w których to działa jak złoto. I takie, w których jest przeciwskuteczne.

 

 

Poniżej znajdziecie linki do różnych postów dotyczących tej techniki:

http://productivityist.com/the-problem-with-the-pomodoro-technique/

http://facilethings.com/blog/en/pomodoro-technique-details

http://www.lifehack.org/articles/productivity/the-pomodoro-technique-is-it-right-for-you.html

http://workawesome.com/productivity/pomodoro/

http://www.asianefficiency.com/motivation/become-more-productive-with-the-pomodoro-technique/