Opublikowano: 12 lipca 2015 o 14:51

Urlop w domu – sposoby nieoczywiste.

coffee-cup-bed-bedroom

No to mamy wakacje. Można je poznać po tym, że Zapas Czasu publikuje co dwa tygodnie oraz po tym, że nad morzem jest najzimniej w całej Polsce i strasznie wieje.

Idealnie byłoby, gdyby dało się gdzieś wyjechać. Najlepiej gdzieś, gdzie jest cieplej i nie wieje. A co, jeśli się nie da? Co, jeśli z różnych powodów zostajesz w domu? Czy to znaczy, że urlop jest do bani? Otóż – nie. Nie znaczy. Trzeba tylko nieco więcej głowologii włożyć w to, żeby było przyjemnie. Może się okazać, że będzie również pożytecznie. Ale nie to będzie naszym głównym celem.

Jakby co – rady dotyczą sytuacji, w której jesteś sama w domu. Jeśli zostajesz ze swoim partnerem – poświęćcie czas na bycie razem (a moje rady możesz zastosować, jak już nie będziesz mogła na niego patrzeć). Jeśli zostajesz z dziećmi – poświęć im ten czas, który musisz, a resztę bezwzględnie poświęć na własny odpoczynek.

Jednego jestem pewna – pierwsze dwa dni urlopu w domu trzeba spędzić na kompletnym nicnierobieniu i totalnym nieplanowaniu. Taki detoks. Życie z minuty na minutę, z godziny na godzinę. Spanie do późna, picie kawy przez godzinę, nierobienie obiadów (w lodówce zawsze znajdzie się coś do przekąszenia, jeśli nie – zamów żarcie), czytanie tego, na co akurat najdzie ochota, leżenie i patrzenie w sufit i inne takie…

Relax!
Joaquin Villaverde Photography / Foter / CC BY-NC-SA

Po dwóch dniach powinno Ci się zacząć nudzić. Jeśli nie – kontynuuj detoks tak długo, aż będzie Ci nudno. To znak, że mózg zrestartował się, odpoczął i można go znów wykorzystać. Jak wykorzystać urlop w domu? Zacznijmy od oczywistości.

Nadrób książki i seriale.
Odwiedź bibliotekę albo księgarnię albo półkę w domu. Połóż na stosie wszystko, co chciałabyś przeczytać. A potem metodycznie, po kolei – czytaj. Rób przerwy na jedzenie i spanie. No i siku. I czytaj. Jeśli jest ładna pogoda – idź do parku. Jeśli brzydka – siedź pod kocem. I czytaj. Czytaj. Czytaj. Aha. I raz dziennie rób zaprowiantowanie. W przypadku seriali postępuj tak samo. Zaopatrz się w sztuczne łzy, bo na pewno Ci oczy wyschną.
Dżizas aż mi żołądek skręca jak sobie pomyślę o tym, że mogłabym cały dzień nic innego nie robić, tylko czytać i jesć. Ech…

Idź tam, gdzie zawsze chciałaś, tylko nigdy nie miałaś czasu.
Nowy sklep? Ciekawe muzeum w Twoim mieście? Knajpa, która zawsze przyciągała Twój wzrok? Jakaś miejscowość w Twojej okolicy, gdzie nigdy nie byłaś? Nowy film w kinie? Whatever. Idź doświadczać nowości. Najlepiej sama, żeby Ci nikt w tym doświadczaniu nie przeszkadzał.

Nadrób zaległości towarzyskie.
Ten punkt trzeba przygotować nieco wcześniej, bo ludzie miewają różne plany. Jeśli już wiesz, że urlop spędzasz sama w domu, to podzwoń po ludziach, z którymi od dawna chciałaś się spotkać, ale nie miałaś kiedy. I poumawiaj się z nimi. Na spacer, na kawę, do kina, gdziekolwiek.

Z nikim się nie umawiaj.
Nie wiem, jakim typem osoby jesteś i jak wygląda Twoja praca. Jeśli na co dzień dużo pracujesz z ludźmi, to może dobrze zrobiłby Ci odwyk od nich? Olej zaległości towarzyskie i zobowiązania. I pobądź sobie sama ze sobą. To ogromnie odświeża głowę.

A może porządki?
Nie strzelaj. Tak tylko proponuję. Gdybym mogła, to bym najchętniej zrobiła tak: rano przygotowałabym sobie dzban lemoniady albo mrożonej herbaty, a potem cały dzień, niespiesznie, sprzątałabym różne dziwne miejsca w domu. Na przykład: regał z książkami. Albo szafki w kuchni. Wypierdzieliłabym przy okazji mnóstwo badziewia. A wieczorem zrobiłabym dzbanek sangrii i patrzyła jak jest czysto. Mmmmm….Rozkosz….

Sangria
colonnade / Foter / CC BY-NC-ND

Naucz się języka.
Srsly. Znasz duolingo? Wciągnęło mnie jak babę sokowirówka. Od kilkunastu dni jak wściekła uczę się niemieckiego. Nie zajmuje mi to dużo czasu. 10, może 15 minut dziennie. A jaka frajda. Ostatnio mi się nawet sny po niemiecku śniły. Jeśli ustawisz polski jako język strony, to możesz się uczyć tylko angielskiego, ale jeśli już mówisz po angielsku, to większość języków świata jest dla Ciebie (tylko zmień ustawienia strony). Mówię Ci – super sprawa.

Zrób sobie kurs e-learningowy
Moje kolejne rozwojowe odkrycie to Coursera. Zupełnie za darmo możesz sobie zrobić kurs organizowany przez renomowane uniwersytety, na przykład te z Ivy League. Jeśli w wakacje nie będzie żadnej otwartej sesji, możesz skorzystać z kursu, który jest cały zapisany na platformie i można go robić we własnym tempie. Jeśli chcesz mieć papier na to, że go ukończyłaś – trzeba trochę zapłacić, ale nie są to astronomiczne kwoty.

Oczywiście wszystkie te rady możesz też wykorzystać poza urlopem. No – może oprócz dwudniowego nicnierobienia. Za to można wylecieć z pracy jak sądzę.

A teraz podziel się postem ze znajomymi i już możesz zacząć urlop. Miłego odpoczynku!