Opublikowano: 4 stycznia 2014 o 22:07

Wciąż wierzę, że postanowienia noworoczne można realizować.

Postanowienia noworoczne

Hej! Witajcie w Nowym Roku. Kolejne 365 dni Zapasu Czasu przed nami. Super, nie? Macie już postanowienia na kolejny rok? No pewnie, że macie! Ciekawe, czy bardzo inne od tych z ubiegłego roku….

A właśnie?Myśleliście w ogóle o swoich postanowieniach na 2013? Rozliczyliście się z nich? Pytam, bo dziś właśnie zdałam sobie sprawę, że w styczniu wszystkie serwisy radzą jakie postanowienia przyjąć na kolejny rok, ale jakoś nikt się nie chwali, że zrealizował swoje z roku ubiegłego. Nikt też nie przyznaje się, że ich nie zrealizował. Spada na nie jakaś zasłona milczenia.

Na przekór istniejącym trendom postanowiłam złożyć publiczną samokrytykę i stwierdzam, co następuje: miałam dwa postanowienia – zrealizowałam jedno jakoś w połowie i drugie w 20%. Oraz zrozumiałam, że przynajmniej jedno z nich było trochę bez sensu.

Jak pamiętacie (jeśli nie – zajrzyjcie tutaj), miałam postanowienie dotyczące częstszego kontaktu ze znajomymi oraz robienia codziennie czegoś do doktoratu. Te 20% to fakt, że rzeczywiście nieco częściej kontaktowałam się z ludźmi, ale i powody ku temu były obiektywne, więc chyba się nie liczy. A z tej połowy drugiego postanowienia, to akurat jestem zadowolona, bo doktorat posunął się do przodu w ubiegłym roku i końca co prawda jeszcze nie widzę, ale półmetek i owszem. Ale teraz widzę, że sama forma tych postanowień była słaba. Pomysł, że będę robić coś CODZIENNIE. CODZIENNIE?! Ja nawet głowy nie myję tak często.

Żeby nie było – uważam, że postanowienia noworoczne to dobra rzecz jest. Wiem, że wielu ironizuje, że jak ktoś nie umie wziąć dupy w troki przez 365 dni, to marne szanse, żeby mu się akurat w styczniu udało. I uważam, że to NIE PRAWDA! Ja tam potrzebuję rytuałów i mocniej na mnie działa coś co postanawiam 1 stycznia niż np: 17 kwietnia. Bo Sylwester to jakiś rytuał jest. I czasem te troki do rzeczonego zadka właśnie wtedy można znaleźć.

W tym roku jednak przyjęłam inną konwencję niż w ubiegłym. Nie postanawiam “na sztywno”. Spisałam sobie zasady, którymi chce się kierować i napisałam rzeczy, które chce robić, żeby te zasady realizować. Skąd wzięłam zasady? Wymyśliłam sobie :-)

Jest ich łącznie 7 – wszystkich Wam nie zacytuję, ale chociaż trzy:

“Jedzenie jest ważne. Staraj się gotować obiad 2x w tygodniu i 1x w tygodniu coś piec”

“Odpoczynek jest ważny. Staraj się mieć wolne od pracy 2 wieczory w tygodniu i 1 cały dzień np: w weekend”

“Podróżowanie jest ważne. Wyjeżdżajcie razem raz na kwartał nawet jeśli miałby to być Inowrocław”

Jak widzicie Ameryki nie odkrywam. Spisałam sobie rzeczy, o których po prostu chcę pamiętać, a te 2x w tygodniu itd. dodałam, żeby znów nie postanawiać nierealistycznie, że codziennie coś będę robić. Już wiem, że NIE BĘDĘ,

Zapisałam to w swoim kalendarzu, który otwieram codziennie. Chcę czytać te zasady do znudzenia, żeby wryły mi się w mózg. To powinno spowodować, że będę się ich trzymać choć trochę bardziej.

Nie wiem, czy się sprawdzi. Zaeksperymentuję. Zapraszam do tego i Was. Jeśli macie inne pomysły na postanowienia noworoczne – w komentarzach jest mnóstwo wolnego miejsca żeby o nich napisać.

PS. Inowrocław to piękne miasto jest. Utkwiłam tam na dobę podczas grudniowego huraganu i solennie sobie obiecałam, że wrócimy tam, jak warunki atmosferyczne będą bardziej sprzyjające.