Opublikowano: 9 października 2016 o 11:20

Złość się i zmieniaj świat.

zlosc

Od tej rozmowy minął już dobry rok. A ja wciąż ją pamiętam.

Napisała do mnie na fejsie koleżanka z prośbą o polecenie terapeuty. Zwyczajowo, kiedy ktoś mnie o to prosi, pytam, z czym ma problem. Ona napisała mi krótko, że ma problem ze złością i chyba musi szukać pomocy. Coś mnie tknęło. Zaproponowałam jej…kawę.

Siedzimy sobie w kawiarni i ona opowiada mi o swoim dniu. Dwójka małych dzieci, angażująca praca, mąż często poza domem ze względu na pracę, więc dom na jej głowie. Opowiada, opowiada i mówi tak: “no i pod koniec dnia, to ja już nie mogę wytrzymać z tej złości, jak po raz kolejny dziecko jęczy, to już nie mogę i wybucham. Czy ze mną coś jest nie tak? Czy ja potrzebuję pomocy?”.

A do mnie dociera, jakie my jesteśmy biedne (i to nie jest ironia). Mamy poczucie winy, że się złościmy, bo chciałybyśmy być takie spokojne, ogarnięte, cierpliwe, takie w różowym fartuszku (ale zrealizowane zawodowo) z ciepłym drożdżowym ciastem i czystymi dziećmi.

Tymczasem powinnyśmy tę złość pielęgnować, chronić i z niej korzystać. Brzmi głupio? Zacznijmy od początku.

Skąd w nas złość?
Nie tak dawno temu moja mama obserwując Dziecko nr 2 zapytała: “po kim ona się tak złości?”. “Po homo sapiens, mamo”. Złość jest jedną z pięciu podstawowych emocji, którą mamy na wyposażeniu genetycznym (radość, złość, smutek, strach i wstręt). To taka podstawowa opcja oprogramowania. Złość była nam pierwotnie potrzebna do tego, żeby organizm wyprodukował energię do walki. O co? O swoje. O swoje życie, o swoje żarcie, o swoje miejsce do żarcia itd itd itd. Dziś złość daje nam do zrozumienia, że jakieś nasze potrzeby są niezaspokojone i… że można zawalczyć o ich zaspokojenie. Dlatego ostatnie co trzeba zrobić, to ją w sobie tłumić. Złość to taki alarm przeciążeniowy, jak go zignorujesz to będzie katastrofa.

Odczuwać nie znaczy wybuchać.
Kiedy mówię: “nie tłum złości”, nie mam na myśli podejścia w stylu: wymieniaj zastawę stołową co 2-3 miesiące. Nie zachęcam też do wyzywania, bicia, do jakiejkolwiek formy przemocy. Najtrudniejsze w złości jest znalezienie takiego sposobu wyrazu, żeby nie krzywdzić nim innych. Przede wszystkim jeśli czujesz, że Cię zalewa, to spróbuj podstawowych technik relaksacyjnych albo ucieczki: głębokie wdechy, wyjście do innego pokoju, spowolnione ruchy (takie “udawanie”” powolnych ruchów i zwolnienie oddechu sprawia, że organizm trochę głupieje bo reakcje są nieadekwatne do emocji i wtedy odpuszcza, jest szansa że nie będzie hekatomby). Jeśli sprawa jest ogromnie ważna i/lub nie jesteś w stanie powstrzymać złości, to: krzycz, skacz, biegaj, wal poduszką, rzucaj pluszakiem. Tylko uważaj, co krzyczysz. Krzycz o sobie, nie o innych. Krzycz jaka jesteś zła, jak nie możesz się powstrzymać, jak masz już wszystkiego dosyść. Czemu? BO MASZ DO TEGO PRAWO.

Wiele kobiet mówi mi, że tłumi złość ze względu na dzieci. Tymczasem im potrzebna jest informacja, że złość nie musi oznaczać destrukcji, że człowiek ma prawo się złościć, ma prawo walczyć o swoje, pod warunkiem, że nie krzywdzi tą walką innych. Pewnie się dzieciory trochę przestraszą, kiedy zaczniesz krzyczeć. Trudno. Uwierz mi, one wiedzą jak to jest kiedy złość zalewa, zrozumieją. Poza tym przecież nie złościsz się cały czas. Jak Ci już minie, to znajdź chwilę żeby z dziećmi porozmawiać i wyjaśnić. A co najważniejsze? Nie marnuj złości. Pokaż dzieciom, że aktywnie działasz na rzecz zaspokojenia swoich potrzeb.

Jak wykorzystać złość?
Przede wszystkim złość jest informacją, że jakieś Twoje potrzeby są niezaspokojone. Niestety zazwyczaj powód wybuchu złości ma się nijak do potrzeb, które za nią stoją. Czemu? Bo mamy taki baniak na szambo, którym są niezaspokojone potrzeby. Kiedy baniak się przepełni (na przykład przez taką pierdołę jak woda wylana na podłogę), to szambo się wylewa i masakrycznie śmierdzi. Puszczają zawory bezpieczeństwa w zbiorniku i wszędzie jest pełno gówna. Po mniej obrazowe i bardziej teoretyczne wyjaśnienie tego zjawiska udaj się do posta o dwóch systemach.. Więc głównym Twoim zadaniem i najlepszą profilaktyką przeciwzłościową jest regularne sprawdzanie stanu zbiornika i oczyszczanie ścieków. Jak to robić? No moje miłe, dbając o siebie:
– śpiąc
– regularnie jedząc
– dbając o ruch
– dbając o odpoczynek, o czas dla siebie
– dbając o bliskość, o relacje
– dbając o swój rozwój zawodowy i/lub osobisty
I tu dochodzimy do sedna. NIKT NIE MOŻE ZASPOKOIĆ TWOICH POTRZEB ZA CIEBIE. Nie da się tego zdelegować. Jasne, że są takie momenty, kiedy trzeba się poświęcić w całości: okres niemowlęcy, czyjaś choroba, jakaś trudna sytuacja w przedszkolu, szkole, czy pracy. Ale na co dzień nie ma takiej potrzeby. Jasne, że łatwiej zaspokajać potrzeby dzieci niż swoje, bo one są jasne, a poza tym zdejmują z nas poczucie winy (przecież kobiecie nie wolno myśleć o sobie, ona powinna dbać, troszczyć się, zabiegać… o wszystko dla wszystkich i o nic dla siebie). Nie idź tą drogą. Grażyna. To jebnie. Pomyśl sobie, czego uczysz swoje dzieci, jeśli totalnie o siebie nie dbasz, jeśli spychasz swoje potrzeby na dalszy plan.

Największe zagrożenie
Co może pójść nie tak? Jeśli skierujesz złość na osobę, a nie na sytuację, to stracisz energię na kłótnie, na wyrzekania, na wyzwiska, zamiast na zmiany. Jeśli kochasz ludzi, z którymi mieszkasz, to naucz się “komunikatu ja”, żeby w napadzie złości nie robić im krzywdy emocjonalnej. Możesz wrzeszczeć. Możesz tupać. Nie możesz krzywdzić innych. Ani się mścić. Jeśli ta energia pójdzie w relację, a nie w sytuację, to się zrobi jeszcze większe, zupełnie niepotrzebne bagno. Rzadko zdarza się, że ktoś robi coś właśnie po to, żeby nie zaspokoić Twoich potrzeb. Najczęściej jest jednak tak, że ktoś zaspokaja swoje. Więc Ty też myśl o sobie. Przynajmniej tyle samo, ile myślisz o innych. Uwierz mi, w długimi terminie ta strategia opłaci się Wam wszystkim.

I następnym razem, kiedy Cię zaleje wkurw, pokrzycz, potem pogadaj z dziećmi, żeby pokazać im swoją perspektywę (nie musisz przepraszać), a potem zastanów się, jaka potrzeba tak naprawdę za tą złością stoi (najczęściej: sen, święty spokój, relaks, czas dla siebie) i zrób wszystko, żeby ją zaspokoić. Nie marnuj swojej złości!

A teraz pięknie Cię proszę, pomóż mi dotrzeć do jak największej ilości kobiet, niech wiedzą, że mają prawo do złości. Podziel się tym postem ze znajomymi. Dziękuję!