Opublikowano: 9 sierpnia 2015 o 11:27

Zmartwiona tym, czego nie robisz?

worried

[Oryginalna wersja wpisu znajduje się tutaj]

W każdym, dosłownie w każdym momencie, myślisz o tym, czego nie robisz.

Czujesz się winna, że nie robisz więcej. Martwisz się, że nie jesteś tak produktywna, jak mogłabyś być. Czujesz się winna, bo dopada Cię prokrastynacja.

Czujesz się winna, że nie ćwiczysz, nie trzymasz diety, a Twoje ciało nie jest idealne.

Martwisz się, że powinnaś robić coś lepszego, coś bardziej fascynującego, na przykład to, co robią fascynujący ludzie, których widujesz w Internecie.

Martwisz się o to, co musisz zrobić później, za chwilę, o to, z czym masz jeszcze zdążyć.

Martwisz się o cele, których nie osiągasz albo nie jesteś w stanie w ogóle osiągnąć. Czujesz się winna, że tyle razy nie udało Ci się ich osiągnąć, że tyle razy nie byłaś w stanie porzucić złych nawyków.

Martwisz się o to, co robią inni ludzie, ci, których widzisz na fejsbuku, ci, których zdjęcia na Instagramie wyglądają ciekawiej niż Twoje życie.

Czujesz się winna, bo nie dążysz do perfekcji. Bo teraz nie robisz nic perfekcyjnie.

Powiem Ci coś.

Te uczucia są całkowicie naturalne i nie ma nic złego w tym martwieniu i poczuciu winy. Wszystkie się tak czujemy. Wydaje mi się, że nawet dziś rano czułam to samo co najmniej kilka razy.

Ale jest też inna droga. Pozwól, że się z Tobą nią podzielę.

Mam wrażenie, że myślisz, że istnieje alternatywny wszechświat. Taki, w którym Twoje życie jest znacznie bardziej fascynujące. Idealnie produktywne (żadnej prokrastynacji!), bez rozpraszaczy, realizujące wszystkie cele. W tym samym czasie oczywiście podróżujesz i doświadczasz wspaniałych rzeczy. Żyjesz z doskonałym partnerem i cudownymi przyjaciółmi. Zdobywasz różne umiejętności, czytasz, uczysz się samych ciekawych rzeczy. No i masz doskonałe ciało, jasna sprawa.

Niestety, ta alternatywna wersja Ciebie nie istnieje.

Wszystko co masz, to ta zwykła, stara Ty. Jesteś na nią skazana.

Więc wykorzystaj ją, jak potrafisz najlepiej. Popatrz na siebie i powiedz: “Hej, jesteś OK. Jesteć całkiem niezła w niektórych sprawach. W innych jesteś nieco wadliwa. Tak już mają Ziemianie. W każdym razie, jesteś wystarczająco dobra. No – i jeszcze jedno – kocham Cię.”

Nie istnieje idealna wersja Ciebie, Twojego życia. Nie ma idealnej rzeczy, którą powinnaś robić właśnie teraz, nie ma idealnej sekwencji zadań, które powinnaś dzisiaj wykonać.

Jest tylko to, co teraz – włącznie z Twoim niezadowoleniem z tej chwili i z Ciebie samej (i innych ludzi). To niezadowolenie to część tej chwili, na którą jesteś skazana.

Więsz możesz być niezadowolona albo ćwiczyć bycie zadowoloną.

Ćwiczyć satysfakcję i docenianie tej zwykłej, starej chwili.

To prosta (choć niełatwa) metoda:

Zatrzymaj się i zauważ, że jesteś niezadowolona z tego, czego właśnie nie robisz. Zauważ to uczucie niezadowolenia z siebie lub z tej konkretnej chwili.
Zaakceptuj to uczucie niezadowolenia jako część siebie i pozwól sobie na nie. Zauważ odczucia, jakie płyną z Twojego ciała w związku z nim.
A teraz przyjrzyj się tej konkretnej chwili: co robisz teraz właściwie? Bądź całkowicie obecna, poczuj co czuje Twoje ciało kiedy robisz to, co własnie robisz.
To już jest doskonałe, na swój sposób. Tak jak Ty.
To jest ćwiczenie, a nie coś, co kiedyś opanujesz do perfekcji. Przypominasz sobie o tym, potem zapominasz, znów przypominasz i znów zapominasz. W tym cała zabawa.

Niech ta chwila i następna będzie pełna “wystarczalności” dla Ciebie.

Postanowiłam przetłumaczyć Wam ten tekst, bo bardzo mnie poruszył. Potrzebuję tego ćwiczenia, bo jestem mistrzem niedoceniania “tu i teraz”. Ty też tak masz? Pewnie tak… Więc w ramach doceniania “tu i teraz” podziel się postem z innymi. Dziękuję!